Strhttp://mama-idealna.blogspot.com/search/label/Dzie%C5%84%20po%20dniuony

wtorek, 23 grudnia 2014

Przygotowania do świąt

Jak zwykle przed świętami zaczyna się szaleństwo. Niestety zamiast się wyciszyć każdy ma na głowie całą listę obowiązków. Moja pewnie nie różni się od innych, choć w tym roku nie muszę martwić się o potrawy wigilijne. Musimy jednak zorganizować się tak, aby wziąć udział w 4 kolacjach. 

środa, 10 grudnia 2014

Dizolve - listki do prania

Kilka dni temu dostałam próbki listków do prania Dizolve. Oczywiście byłam bardzo ciekawa produktu, gdyż jeszcze nigdy nie używałam tego typu środka piorącego.

wtorek, 9 grudnia 2014

Prezent Mikołajkowy od sklep.deon.pl

Dziś dostaliśmy prezent Mikołajkowy od Sklep.Deon.pl


W paczce było 11 ksiażeczek dla dzieci :)
To wspaniały prezent i jesteśmy z Adasiem przeszczęśliwi.
Książeczki na pewno będą nam towarzyszyły każdego dnia. Są kolorowe, ładnie ilustrowane, a przede wszystkim bajeczki są dla maluszków.

sobota, 6 grudnia 2014

Pierniki - przepis uniwersalny

Przepis został zmodyfikowany przeze mnie i nadaję się zarówno na pierniki nadziewane jak i zwykłe. Ciasto można wykorzystać do robienia pierników i po 1 nocy w lodówce i po 2 tygodniach czy miesiącu.

piątek, 5 grudnia 2014

Za takie prezenty dziękujemy :)

Są gadżety, które z pewnością nie nadają się na prezenty. Nie chcielibyśmy ich dostać i nie damy takich upominków nikomu :) Oto lista śmiesznych czy też beznadziejnych rzeczy, dla których jestem na nie :) :

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Nasz pierwszy kalendarz adwentowy :)

1 grudnia - od dziś codziennie do Wigilii Adaś będzie dostawał ulubionego flipsa ze skarpetki :D
Nasz kalendarz adwentowy w tym roku nie jest skomplikowany i nie wymagał też dużo pracy, ale w końcu liczy się tradycja :)

niedziela, 30 listopada 2014

Bento - czy japoński zwyczaj zagości w polskich domach?

Może zacznę od tego, że o bento dowiedziałam się niedawno :) Pewnie i większość z Was jeszcze nie wie co to jest, jak wygląda, z czym to się je :) Podobno na 500 ankietowanych osób tylko 5 wiedziało co to jest bento :) Tak więc podzielę się z Wami tym co odkryłam :D

środa, 26 listopada 2014

Pierwsze buty - jakie wybrać ?

Przede wszystkim pierwsze kroczki dziecko powinno stawiać boso, najlepiej na dywanie lub wykładzinie, a jeśli to możliwe na trawie lub piasku. Takie swobodne chodzenie ma wzmacniać i uelastyczniać poszczególne partie stopy. Jeśli jest to niemożliwe wybierajmy skarpetki z podeszwą antypoślizgową lub ciapki z gumową podeszwą i zapiętkiem. Jednak przychodzi moment, gdy buciki są niezbędne. Powinny one chronić przed urazami, przemoczeniem i zimnem, nie ograniczając przy tym prawidłowego rozwoju stopy.

czwartek, 20 listopada 2014

Poród czyli strach ma wielkie oczy

26 marzec - termin porodu z usg. Wstaję rano i czekam aż się zacznie ...

Jem śniadanie, odpoczywam, robię obiad i szykuję się na wizytę u lekarza prowadzącego.

18.00 - wizyta u lekarza, dostaję skierowanie na wywołanie porodu w razie gdyby nic nie zaczęło się dziać w ciągu tygodnia.

Wracam do domu, jem kolację, biorę prysznic.

21.00 - idę spać, muszę mieć siły gdyby zaczęło się w nocy, bo ja śpioch jestem i nie chciałabym przysypiać rodząc :) Instrukcje dla mojego P przypięte na lodówce, torba do szpitala spakowana, ubranka dla maluszka na wyjście naszykowane leżą w torbie na foteliku samochodowym, mogę rodzić ... :)

0.00 - budzę się, patrzę na zegarek - jest północ, budzę P i mówię, że zaraz mi wody odejdą :), wstaję z łóżka i ... wody odchodzą :D ZACZYNA SIĘ :D

Kalendarz adwentowy - inspiracje

W tym roku nasz kalendarz adwentowy będzie bardzo prosty, ale o nim innym razem :) Dziś wrzucam kilka inspiracji z sieci :)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Wyprawka - moja lista

Wyprawka czyli lista rzeczy niezbędnych po przyjściu na świat wyczekiwanego malucha :)
Moja lista była dość obszerna i szczegółowa. Być może komuś się przyda (polecam wyczyścić moje komentarze i wydrukować :) ).

niedziela, 16 listopada 2014

Rolada serowa z kurczakiem i pieczarkami


Składniki:
400g sera żółtego
4 jajka
2 łyżki majonezu
sól, pieprz
podwójny filet z kurczaka
300-400g pieczarek
cebula
przyprawy wg uznania (sól, pieprz, czosnek, oregano)
papier do pieczenia

Sposób przyrządzenia:
Jajka ubijamy, dodajemy majonez i dokładnie mieszamy. Ser drobno ścieramy, dodajemy do masy, solimy i pieprzymy do smaku. Wykładamy na papier do pieczenia na dużą blachę. Pieczemy 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180stopni (do uzyskania złotawego koloru).


Cebulę szklimy, dodajemy umyte i drobno pokrojone pieczarki, przyprawiamy i dusimy ok. 10minut. Odkrywamy i na małym ogniu czekamy aż odparuje woda (możemy odsączyć). Filet z kurczaka kroimy na cienkie duże plastry, przyprawiamy.
Na upieczoną masę układamy plastry piersi z kurczaka i pieczarki z cebulką.


Zwijamy w rulon i dodatkowo w papier do pieczenia. Pieczemy 30minut w piekarniku rozgrzanym do 180stopni.


Jako dodatek polecam sos z jogurtu naturalnego i czosnku.

Smacznego! :)

sobota, 15 listopada 2014

Racuchy dyniowe


Składniki:
1 szklanka startej dyni
3-4 łyżki jogurtu naturalnego
1 jajko
1 szklanka mąki (u nas amarantusowa)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki oleju

Sposób przygotowania:
Jajko ucieramy, dodajemy resztę składników, mieszamy, formujemy placuszki i smażymy beztłuszczowo na patelni do zarumieniena.
Swoje racuszki posypałam cukrem pudrem :)


Smacznego :)

piątek, 14 listopada 2014

Czerwona kokardka czyli odczyniamy uroki


Będąc w ciąży zamawiałam wyprawkę przez internet. Jeden ze sklepów jako gratis dodał czerwoną kokardkę :) - taką do przypięcia przy wózku. Leżała sobie ta kokardka i czekała na pierwszy spacer, ale zapomniałam jej przypiąć ... Jednak każdy pytał "gdzie kokardka? on taki ładny, ktoś go zauroczy..." :) No i teraz nie wiem czy to wina ząbkowania czy urok został rzucony, bo małemu zdarza się marudzić... :)
Poszperałam, popytałam i okazuje się, że temat zdejmowania uroków jest dość znany, a sposobów jest wiele.

środa, 12 listopada 2014

Ząbkowanie

Dziecko częściej płacze w nocy, w dzień łapie krótkie drzemki i wybudza się rozdrażnione, ślini się jak buldożek, wsadza do buzi i gryzie wszystko co ma pod ręką, chce być cały czas przy piersi lub odmawia ssania, jest marudne, przestało jeść, robi zielone kupki albo częściej niż zwykle, gorączkuje bez powodu, trze rączkami po buzi??

A może ma też rozpulchnione, zaczerwienione dziąsła lub wyczuwasz coś twardego w dziąsełkach??

Twoje dziecko ząbkuje!

Czy wiesz, że taki stan może się zacząć już w 2 miesiącu i trwać do 3 roku życia? Tak, straszne ...

Oj wiem coś o ząbkowaniu choć Adaś skończył dopiero 7 miesięcy. Zaczął ząbkować mając 3miesiące, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Pewnego dnia (miał 3miesiące i tydzień) zajrzałam mu do buzi i ... był już ząbek :D To była dolna lewa jedynka. 2 dni później pojawiła się prawa dolna jedynka, potem lewa dolna dwójka, prawa dolna dwójka, lewa górna jedynka, prawa górna jedynka, prawa górna dwójka, lewa górna dwójka ... No i miał pół roku i 8 ząbków na wierzchu :D
Pomyślałam więc, że jeśli jest taki szybki to mam spokój na kilka miesięcy, a tu dziś zaczęło się od nowa :/
Wychodzi górna lewa trójka więc pewnie i z drugiej strony za kilka dni zacznie się coś dziać.

Jak ulżyć dziecku?
Moje sposoby:
- silikonowa szczoteczka zakładana na palec - masuję nią często dziąsełka (mamy BabyOno),
- na szczoteczkę nakładam minimalną ilość pasty Ziajka od pierwszego ząbka,
- podaję kropelki Camilia (choć rewelacyjne nie są, ale mam nadzieję, że minimalna ulgę dają),
- psikam do buzi Tantum Verde,
- smaruję dziąsełka żelem Dentinox (najlepiej działa u Adasia), dostępne żele to też np. Calgel, DentiBaby, Bobodent
- podaję jak najczęściej gryzaczki, najlepiej te wypełnione wodą (można je wsadzić do lodówki przed podaniem dziecku),
- karmię piersią więc leżę z małym i ssie jak najwięcej - on jest z tych, którzy domagają się cyca dla ulgi i na uspokojenie,
- można podać czopek Viburcol, ale u nas działał bardzo krótko, omamił Adasia i szybko usnął, ale nie pospał za długo - nocka i tak była nieprzespana,
- podawanie surowej marchewki do "obgryzania" (najlepiej wyjętej z lodówki, można podać też inne twarde warzywa i owoce),
- w ostateczności leki przeciwólowe, przeciwgorączkowe np. czopek lub syropek Paracetamol.
Dodatkowo:
- zakładanie śliniaczka żeby nie miał ciągle mokrych koszulek pod szyjką i na piersiach,
- częste osuszanie okolic ust,
- smarowanie buzi kremem,
- częste mycie rąk dziecka,
- przecieranie mokrym gazikiem dziąsełek,
- tulenie i noszenie na rękach - przecież nie ma nic lepszego niż bliskość mamy :).

Pamiętajmy o higienie i częstym myciu naszych rąk! Dotykamy maluszka, smarujemy dziąsełka i podajemy mu zabawki więc nie przekazujmy mu nic co mogłoby spowodować infekcję jamy ustnej.

Oczywiście niech nikt nie nastawia się, że stosowanie tych wszystkich metod przyniesie 100% rezultat i nie odczujemy ząbkowani :) ... To taki etap w życiu dziecka, który jest nie do uniknięcia więc nie narzekajmy, lecz cieszmy się, że nasze dzieciaczki nie będą w końcu szczerbate :D

Dziwiłam się skąd u nas taki bunt żywieniowy i jedzenie tylko surowych owocków - po prostu Adasiowi zimne owoce przynosiły ulgę na dziąsełka :)

A tu kolejność wyrzynania - ciekawe czy u kogoś się sprawdziła :)

wtorek, 11 listopada 2014

Quesadilla z kurczakiem


Jeśli lubicie żółty ser to quesadilla jest dla Was super pomysłem na szybkie danie :)

Składniki:
2 placki tortilli
1 filet z kurczaka
ulubione przyprawy do kurczaka: papryka ostra i słodka, oregano, bazylia, itp
3-4 łyżki kukurydzy z puszki
mała papryka
150-200g sera żółtego

Sos:
1. jogurt naturalny, ząbek czosnku, koperek
2. ketchup, sok z 1/2 pomarańczy, papryka ostra

Sposób przyrządzenia:
Ser żółty ucieramy na tarce, pokrojony na małe kawałki filet z kurczaka smażymy w przyprawach. Na patelni kładziemy tortille, połowę startego sera, kurczak, kukurydzę, drobno pokrojoną paprykę, posypujemy resztą sera, przykrywamy drugim plackiem tortilli i dociskamy. Przykrywamy patelnię i smażymy na małym ogniu.


Gdy ser zacznie się topić przekręcamy na drugą stronę. Qesadilla jest gotowa gdy ser stopi się całkowicie i sklei obie tortille.
Podajemy z sosami.

Smacznego :)

poniedziałek, 10 listopada 2014

Tylko owoce :)

W ostatnim tygodniu Adaś miał bunt na jedzonko. Obiadki nie przypadły mu do gustu, nawet ulubiona zupa wampirka. Za to był szał na owoce :) - banan, jabłko, gruszka, śliwka a nawet pomarańcza. Wszystko oczywiście w całości i jedzone samodzielnie :) Tak więc niedzielny obiad był podany na słodko - upieczony w rękawie schab w majeranku obłożony jabłkami był soczysty i smakowity :) No i to był strzał w dziesiątkę - obiadek zjedzony :)

A tu kilka fotek z zajadania się owocami:





sobota, 8 listopada 2014

Baby Swimmer


Dziś kolejny raz zabrałam Adasia na basen. Do tej pory pluskał się w brodziku, podtrzymywałam go w wodzie pod brzuszkiem i ruszał nóżkami i rączkami jakby pływał. Podoba mu się to bardzo. Postanowiłam więc, że w ramach oswojenia z wodą będzie pływał w kółeczku/kołnierzu, tak by nie czuł moich rąk i z biegiem czasu nauczył się pływać. Zamówiłam kółko na szyję Baby Swimmer. Dziś mogliśmy je przetestować :)

Babeczki z dynią (marchewką)


Przepis na około 16 babeczek. Jest szybki i prosty w wykonaniu. Polecam starcie dyni, podzielenie jej na porcje i zamrożenie. Podczas kolejnego pieczenia będziemy mogli wykorzystać mrożonki :) Zamiast dyni możemy upiec babeczki z marchewką :)

Składniki:
1 szklanka mąki
1 szklanka startej dyni/marchewki
1/3 szklanki oleju
2 jajka
1/2 szklanki cukru
płaska łyżeczka sody
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki cukru waniliowego
1 łyżeczka cynamonu
po 1 łyżce: rodzynek, płatków migdałów, zgniecionych orzechów włoskich, drobno posiekanej gorzkiej czekolady

Sposób przyrządzenia:
Jajka ucieramy z cukrem, dodajemy mąkę, olej, cukier, sodę, proszek do pieczenia, cukier waniliowy, cynamon. Mieszamy dokładnie i dodajemy resztę składników. Następnie przekładamy do foremek i pieczemy ok. 45minut w 200stopniach.

Po upieczeniu możemy oprószyć cukrem pudrem, posmarować miodem i posypać amarantusem lub polać czekoladą :)

Smacznego! :)

piątek, 7 listopada 2014

Moje bezsmoczkowe dziecko


Pod koniec ciąży miałam zapas smoczków na pierwszy rok, tak samo butelek wszelkiej wielkości. Nieświadoma wyobrażałam sobie jak uspokajam małego smokiem i karmię butelką :) Nie zdawałam sobie sprawy z tego na czym polega karmienie piersią, jak długo można karmić i czym pierś może być dla dziecka. Chodziłam do szkoły rodzenia, czytałam wszystko co mi wpadło w ręce na temat dziecka, ale o tym, że może być bezsmoczkowe nie miałam pojęcia :)

W szpitalu Adaś był spokojnym dzieckiem - cały czas leżał przy mnie i doił cycusia :) Tak było dzień i noc. Dzieci płakały, a on spokojny, bo nie miał problemów ze ssaniem więc cyc był lekiem na całe zło tego świata i tak też zostało :)

To nie ja zdecydowałam, że Adaś będzie dzieckiem bezsmoczkowym :)

W ogóle mi to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie - pasowało mi, że mogę leżeć z maluchem i odpoczywać. Cieszyłam się nowonarodzonym członkiem rodziny i wcale nie miałam ochoty odstępować go na krok :)
Oczywiście synek stał się nierozłączny ze mną, nie mogłam nigdzie wychodzić na dłużej niż godzinę. Jakoś wyczuwał, że nie ma mnie obok i płakał. Odciąganie mleczka nic nie dawało - on nie chciał butelki. Smoczka się brzydził, otrząsało go i miał odruch wymiotny. Tak więc smoczki zawisły nad łóżeczkiem jako grzechotki, a butelki pozostały na swoim miejscu w półce :) Nie pozostało mi nic innego jak zakupić chustę i mieć swoje dziecię zawsze i wszędzie przy sobie :)A pić ... no cóż, nauczył się z kubeczka doidy :)

A teraz kilka faktów na temat dzieci bezsmoczkowych:

PLUSY
- nie mają zaburzonego odruchu ssania piersi
- mają większą potrzebę bycia z mamą, przytulania się do piersi
- nie mają problemów ze zgryzem (lub mniejsze)
- potrafią obejść się bez smoka
- nie istnieje problem "oduczania" od smoczka
- dzieci nie płaczą, gdy smoczka zabraknie
- potrzeba ssania zanika ok. 6miesiąca życia więc jeśli do tej pory nie miały smoczka to już nie będzie potrzebny
- podczas ssania piersi dziecko wykorzystuje 40 mięśni twarzy, zaś smoczka - 4


MINUSY
- mama jest niezastąpiona i zostawienie dziecka z kimś innym staje się niemożliwe
- dziecko zaczyna ssać palec i jeśli się w miarę szybko nie zareaguje to może to stać się nawykiem i przyczyną wad zgryzu i budowy palca
- smoczkiem można dziecko uspokoić w ciągu chwili, bez niego trzeba nosić, tulić, zabawiać
- w niektórych sytuacjach wyjęcie piersi w celu uspokojenia dziecka może być niezręczne
- podczas kolki dziecko bezsmoczkowe więcej płacze i ciężej je uspokoić
- bez smoczka trudniej odzwyczaić dziecko od nocnego karmienia
- zamiast uspokajać smokiem musimy dociec co jest przyczyną płaczu i uspokoić

Teraz, gdy Adaś skończył już 7miesięcy i najgorsze za nami myślę, że moje dziecko dobrze zdecydowało odrzucając smoczka. Zdarzają się noce kiedy jest przy cycu tryliard razy, ale jakoś się do tego przyzwyczaiłam. 8 ząbków już wyszło więc mam nadzieję, że teraz noce będą już tylko spokojniejsze :) I polecam wszystkim mamom życie bez smoczka. Może na początku ze smoczkiem jest łatwiej, ale im Adaś starszy tym bardziej doceniam, że smoka nie chciał. Jest wiele innych sposobów na uspokojenie :) Paluszka nie wkłada do buzi i nie ssie, bo gdy tylko to zauważyłam podstawiałam gryzaczki. Załapał naprawdę szybko :)

Oczywiście jak widać wszystko ma swoje wady i zalety i ciężko powiedzieć co jest dobre w konkretnym przypadku. Najważniejsze słuchać potrzeb dziecka i swoich i jeśli postanowiliśmy, że dziecko smoczka będzie ssało, a ono chce to powinno mieć, ale nic na siłę.

A tak w ogóle ze smoczkiem czy bez kochamy swoje pociechy nad życie :)

czwartek, 6 listopada 2014

Mogę zjeść śniadanie :)

Nie wierzę w to co się dzieje :)

Adaś skończył 7 miesięcy, ale do tej pory nie było mowy o spokojnym zjedzeniu śniadania, a przecież to najważniejszy posiłek w ciągu dnia.
Zawsze to wyglądało tak, że budził się o 6.00, ja leżałam - on bawił się koło mnie, potem wspólna drzemka, bo zostawić go nie mogłam samego - od razu wybudzenie i płacz. Po tej drzemce wrzucałam Adasia w chuście na plecy i zaczynałam ogarnianie - siebie i mieszkania. Siebie to za dużo powiedziane :) Po prostu chciałam wyglądać jak człowiek :) Kolejna drzemka około 10.30, ale w tym czasie szykowałam sobie i jemu ubrania na spacer w pełnej gotowości :) No i w szybkim tempie coś jadłam :)
A dziś ... :) Adaś wstał jak zawsze, ale nie złapał pierwszej drzemki, po prostu się bawił, zjadł samodzielnie pół gruszki :) A ja w tym czasie posprzątałam, pomyłam stos naczyń, które odpuściłam sobie wieczorem i udało mi się kawałek dywanu uprać :) Pobawiłam się z nim troszkę i bez problemu i płaczu ululałam o 9.00 :)

Teraz siedzę i elegancko jem sobie śniadanko i piję herbatkę owocową :)
Muszę dziś sprawdzić jakie święto w kalendarzu :D

Wasze dzieciaczki też Wam robią takie niespodzianki? :)

środa, 5 listopada 2014

Rogaliki z ciasta francuskiego


Jeśli spodziewamy się gości lub po prostu chce nam się coś słodkiego, a nie mamy pomysłu na szybkie ciasteczka warto mieć pod ręką gotowe ciasto francuskie :)

Ja pokroiłam swoje w trójkąty, położyłam na nie owoce, które miałam akurat w domu - świeże jabłko i śliwkę, a z zamrażarki truskawki, maliny, jagody i jeżyny. Owoce posypałam cukrem, a jabłka dodatkowo cynamonem.


Ciasto zwijamy w ruloniki, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do rozgrzanego do 220 stopni piekarnika. Pieczemy 15-20 minut.

Smacznego! :)

Pałeczki mięsne


Dziś u nas pierwszy raz mięsko nie w zupce :) Póki co większe zainteresowanie wzbudził ziemniak, ale najważniejsze, że mięsa też spróbował :)

Składniki:
2-3 łyżki zmielonego mięsa (u nas indyk)
pół żółtka lub całego jajka
ziemniak

Sposób przyrządzenia:
Mięso blendujemy, dodajemy jajko i formujemy pałeczki, gotujemy na parze ok 20minut razem z ziemniakiem. Oczywiście możemy też w wodzie, ale wtedy mięso i ziemniak osobno.

Smacznego! :)

niedziela, 2 listopada 2014

Naleśniki z kaszy gryczanej białej


Kasza gryczana biała (niepalona)to najwartościowsza z kasz wytwarzanych z gryki. Oczyszcza i wzmacnia jelita, poprawia apetyt, jest odżywcza i bezglutenowa. Jest bogatym źródłem potasu.

Składniki:
szklanka kaszy gryczanej białej (niepalonej)
łyżka oleju rzepakowego
szklanka wody mineralnej

Sposób przyrządzenia:
Kaszę gryczaną zalewamy sporą ilością wody na 24godziny. Następnie odcedzamy, dolewamy troszkę wody mineralnej i blendujemy. Dodajemy tyle wody mineralnej, by kasza miała konsystencję ciasta naleśnikowego. Dolewamy łyżkę oleju i mieszamy jeszcze chwilę . Ciasto jest gotowe. Dla siebie możemy dodać jajko, łyżkę mleka/jogurtu naturalnego, sól. Smażymy na patelni teflonowej lub ceramicznej bez tłuszczu małe naleśniki/placuszki dla dzieci lub duże dla siebie.
Polecam do wszelkiego rodzaju past (np.z soczewicy->przepis), a także sosów oraz z bitą śmietaną na słodko :)

Smacznego :)

Pasta z soczewicy (wersja dla małych i dużych)


Pasta z soczewicy może być zdrowym i ciekawym urozmaiceniem diety maluszka, a do tego jest prosta do wykonania.

Soczewica to ważny składnik dziecięcej diety, zawiera dużo żelaza, normalizuje poziom cukru we krwi, jest wysokoenergetyczna, nie zawiera glutenu.

Dla maluszków
Składniki:
łyżka ugotowanej czerwonej lub zielonej soczewicy
2 łyżki ugotowanej kaszy manny
pół łyżeczki oleju rzepakowego
do smaku: majeranek

Sposób przygotowania:
Soczewicę blendujemy, dodajemy kaszę mannę i olej. Mieszamy i gotowe :)

Wykorzystując okazję zrobiłam pastę z soczewicy również dla siebie:

Składniki:
szklanka ugotowanej czerwonej lub zielonej soczewicy
zeszklona drobno posiekana cebula
ząbek czosnku
papryczka chilli do smaku (dodałam dosłownie kawałeczek)
sól
pieprz
oregano, tymianek, majeranek
łyżeczka oleju rzepakowego
Opcjonalnie: suszone pomidory, papryka, szczypiorek, prażony słonecznik itd

Sposób przygotowania:
Soczewicę blendujemy, dodajemy resztę składników pasty, mieszamy i gotowe.

Polecam z naleśnikami gryczanymi (przepis tutaj)

Smacznego! :)

Za dar życia ...

Dziś Dzień Zaduszny. To czas na refleksję i wspominanie zmarłych członków rodziny, przyjaciół, znajomych, ludzi znanych i cenionych. To dzień, kiedy możemy usiąść w ciszy, obejrzeć stare fotografie i pomyśleć o tych, którzy odeszli. Tak całkiem nostalgicznie, ze wzruszeniem i łzami.
Ja dziś wspominam, ale nie tylko ...

Taki dzień jak dzisiejszy pozwala mi docenić tych, którzy są. Cieszę się, że w tym roku nikogo z mojej rodziny nie ubyło. W mniejszym lub większym zdrowiu są, nikt nie otarł się o śmierć. Mam świadomość, że z każdym z nich mogę spędzić kolejne chwile, dotknąć, przytulić, usłyszeć przez telefon, zobaczyć przez skype ...

Dziś dziękuję za dar życia, za mojego synka, który pojawił się na świecie w tym roku przynosząc nam największe szczęście jakie mogło nas spotkać. I cieszę się każdą spędzoną z nim chwilą, co rano mówię "dzień dobry, kocham Cię", a on obdarowuje mnie najwspanialszym uśmiechem i mam świadomość, że ciepło, które mu ofiarowuję wraca do mnie.

Dziś proszę, abym za rok nikogo nie zabrakło i zdaję sobie sprawę co jest ważne. Życie to najcenniejszy dar ...

piątek, 31 października 2014

Placuszki z dyni i banana


Polecam dla maluszków, które jedzą już samodzielnie, a banan wyślizguje im się z rączki. Adaś lubi i banana i dynię stąd ta mieszanka :)
Banan wspomaga układ nerwowy, wzmacnia organizm, poprawia samopoczucie, wspomaga zdrowy sen, a przy tym jest łatwostrawny.
Dynia nawet po ugotowaniu nie traci cennych składników, wzmacnia odporność, zapobiega zaparciom i otyłości oraz wspomaga układ krwionośny.

Składniki:
pół banana
3 łyżki ugotowanej papkowatej dyni(gniotę widelcem)
łyżeczka oliwy z oliwek/oleju rzepakowego
1/4 szklanki mąki amarantusowej
1/4 szklanki mąki jaglanej
łyżeczka amarantusa ekspandowanego

Sposób przyrządzenia: Dynię gotujemy i rozgniatamy, dodajemy zgniecionego banana, oliwę i mąkę (może być 1 rodzaj - razem 1/2 szklanki), można dodać amarantus, formujemy malutkie placuszki. Smażymy beztłuszczowo na teflonowej patelni do uzyskania złotawego koloru. Placuszki muszą być mięciutkie, ale na tyle sztywne, by dziecko mogło je trzymać.


Smacznego :)

Pneumokokom mówimy: KARMIMY!

Mleko mamy chroni przed chorobami i powikłaniami chorób. Również przed zakażeniami pneumokokowymi.

Uodpornienie naturalne w wyniku przekazania drogą przezłożyskową

Podczas ciąży przeciwciała występujące we krwi matki są przekazywane płodowi poprzez łożysko. Transport dotyczy swoistych przeciwciał neutralizujących klasy IgG, które są aktywnie przenoszone dzięki obecności receptorów dla przeciwciał w komórkach trofoblastu. W wyniku działania tego mechanizmu aktywnego transportu stężenie przeciwciał we krwi płodu jest zbliżone do stężenia we krwi matki, a nawet może być od niego wyższe. O stężeniu przeciwciał we krwi płodu decyduje więc miano przeciwciał i ich spektrum we krwi matki w czasie ciąży. Po urodzeniu noworodek posiada we krwi przeciwciała w klasie IgG przekazywane biernie od matki, które utrzymuje się przez około 3-4 miesiące.

Uodpornienie naturalne w wyniku karmienia piersią.

Mleko kobiece, szczególnie w początkowych tygodniach laktacji, zawiera istotne ilości czynników biorących udział w uodpornieniu noworodka. W pierwszych dniach laktacji tzw. siara zawiera swoiste przeciwciała wydzielnicze klasy IgA produkowane w gruczole sutkowym, stanowiące ochronę przed drobnoustrojami wnikającymi do organizmu noworodka poprzez przewód pokarmowy i oddechowy. Przeciwciała zawarte w mleku kobiecym wykazują wysoką stabilność i mogą być transportowane przy udziale komórek immunokomponentnych występujących w mleku (limfocyty, makrofagi). Przekazywanie noworodkowi przeciwciał wydzielniczych IgA ma istotne znaczenie, ponieważ wykazują one zdolność neutralizacji wirusów oraz bakterii i mają decydujące znaczenie w miejscowej odporności błon śluzowych i surowiczych, które z epidemiologicznego punktu widzenia, są najważniejszymi wrotami zakażenia. Obok swoistych przeciwciał wydzielniczych, w mleku kobiecym występują również inne substancje zwiększające nieswoistą odporność przeciwzakaźną noworodka, takie jak lizozym, laktoferyna, interferon gamma i czynnik martwicy nowotworu (TNF).

Więcej na:
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP

czwartek, 30 października 2014

Jak tv pokazuje rodzicielstwo ...


Oglądam Pytanie na śniadanie i zapowiedz - "Jak poradzić sobie z małym terrorystą?". Oooo, to chyba o dzieciach z al kaidy będzie ... hahaha. A jednak nie. W tv ciągle pokazują jak szkolić dzieci, co jest dla nich najlepsze, jak postępować z niejadkiem, z niegrzecznym dzieckiem, rozwrzeszczanym, takim co to spać samo nie chce. Dzieci jak widać są złem koniecznym, trzeba je tępić i gnębić, bo inaczej przejmą nad nami kontrolę, zmanipulują i wykończą.
"Jak poradzić sobie z dzieckiem, które nie odstępuje mamy na krok?"
No i siedzi mama i opowiada jakie dziecko odstawia numery, jak ciągle chce się przytulać, ale przyznaje że uwielbia to.
Odetchnęłam :)
Jednak pani psycholog opowiada, że to my przyzwyczajamy dziecko do bliskości i najlepiej dbać o to żeby dziecko było już od urodzenia z dala od mamy, bo inaczej będziemy "mamą kwoką". No i trzeba też przemówić sobie do rozsądku, że bez nas dziecko też będzie szczęśliwe, żeby nie koncentrować się na płaczu dziecka i podchodzić do tego spokojnie.
Mama broni się, że jeszcze nie czas na samodzielność jednak pani psycholog nie odpuszcza i karze jej się uspokoić, a prowadząca poucza ją, że w studiu dziecku nic się nie stanie więc po co ta nieszczęsna mama tak się rozgląda za swoim szkrabem :)
Śmieszne, a jednak tragiczne w moich oczach, bo później jedna z drugą wezmą sobie takie rady do serca, a jeszcze jak babcia powie "bo pani w tv mówiła..." to przecież głupio będzie własne dziecko przytulać :)
Podążajmy za potrzebami dziecka i nie słuchajmy takich dobrych rad ...
Przytulajmy, całujmy, bądźmy przy naszych dzieciach. Niech czują naszą bliskość i wiedzą, że mają na kogo liczyć. Niech wyrastają na czułych i mądrych ludzi.

poniedziałek, 27 października 2014

Zupa z burakiem

To ulubiona zupka mojego Adasia :) Na początku podtrzymuję mu kubeczek żeby nie rozlał, ale już pod koniec pozwalam na całkowitą samodzielność :)

Burak jest zdrowy i pyszny, pomaga przy zaparciach, chroni przed katarem, zapobiega anemii, jest niskokaloryczny, wzmacnia odporność, wspomaga walkę z wirusami, działa też wykrztuśnie więc jest pomocny przy kaszlu. Dzięki dużej zawartości pierwiastków mineralnych można się doszukiwać wiele właściwości buraka.

Składniki:
mały burak
mała marchew
mały ziemniak
plasterek pietruszki
łyżeczka masła lub oleju rzepakowego
kawałeczek mięsa (u nas królik) - wielkości małej łyżeczki
Opcjonalnie: kasza manna do zagęszczenia, żółtko jeśli akurat je wprowadzamy
Do smaku: natka pietruszki

Sposób przyrządzenia:
Umyte i obrane warzywa wrzucamy na wrzącą wodę i gotujemy aż będą miękkie z dodatkiem posiekanej natki pietruszki, ok.20-30 minut. Mięso gotujemy osobno. Ziemniak, marchew i pietruszkę blendujemy, burak ścieramy na tarce na małych oczkach, a mięso siekamy ostrym nożem na maleńkie kawałki. Warzywa i mięso mieszamy i zalewamy wywarem z warzyw do uzyskania ulubionej konsystencji (u nas dość gęsta, można też zagęścić kaszą manną), zagotowujemy jeszcze raz z dodatkiem masła lub oleju.
Jeśli zupki jest za dużo na raz mrozimy po ostudzeniu w plastikowych pojemniczkach na następny raz - ja odstawiam do mrożenia zanim dodam mięso.
Dla niemowląt rozpoczynających przygodę z jedzeniem wszystko blendujemy na gładko.

Smacznego :)

sobota, 25 października 2014

Pancakes - szybko i smacznie

.

Składniki na 8-10sztuk:
2 szklanki mąki
1,5 szklanki mleka
2 jajka
3 łyżeczki cukru pudru
1-2 łyżeczki proszku do pieczenia
100g rozpuszczonego masła
szczypta soli
Dodatki wg uznania: bita śmietana, przesmażone jabłka, ananas, granat, truskawki, rodzynki, syrop klonowy, czekolada, nutella, wiórki kokosowe, cukier puder, dżem itd ...

Sposób przygotowania:
Jaja roztrzepujemy, mąkę przesiewamy, dodajemy resztę składników i mieszamy (np. mikserem na małych obrotach).
Odstawiamy na 10-15 minut.
Smażymy na teflonowej suchej patelni (można przetrzeć olejem) na średnim ogniu, przewracamy szeroką łopatką.

Smacznego !

piątek, 24 października 2014

Endometrioza cz.1 - Moja historia

Endometrioza ?? Jeszcze 5 lat temu nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Diagnoza lekarza w klinice leczenia niepłodności nie brzmiała entuzjastycznie, ale też powiedział to tak jakby nigdy nic - "Ma pani torbiel czekoladową. Jest pani chora na endometriozę". Zostawił mnie z niewiedzą samą sobie. No i myśl człowieku co chcesz. I pomyślałam ... Przed sobą miałam 50km za kierownicą, jechałam i płakałam, bo pomyślałam, że to koniec i nigdy nie będę miała dzieci. Oczywiście zadzwoniłam do swojego lekarza i jeszcze tego samego dnia przyjął mnie w swoim gabinecie i potwierdził diagnozę.
Od początku.
Mając 16lat pierwszy raz trafiłam do szpitala z ogromnym bólem miesiączkowym, potem stało się to normą. Lekarze twierdzili, że to zapalenie jajników i standardowo zostawiali mnie na oddziale na antybiotykoterapię. Niestety męczyłam się około 10lat - co miesiąc ketonal w zastrzyku był normą, do tego masa nospy i przeróżnych przeciwbólowych, ale przyszedł moment, że już nie dawałam rady, waga leciała w dół, ból pleców nie pozwalał wstawać z łóżka, ciągłe problemy żołądkowe zmuszały do testowania coraz to nowych "zdrowych" diet. Nic nie pomagało. Doszedł kolejny znaczący problem - nie mogłam zajść w ciążę i z każdym miesiącem oprócz bólu fizycznego odczuwałam ból psychiczny. Dopiero pojawienie się po tylu latach torbieli otworzyło oczy mi i mojemu lekarzowi i nakierowało na prawidłową drogę leczenia. W międzyczasie jeździłam do kliniki, ale o tym innym razem. W krótkim czasie wylądowałam na stole operacyjnym, a po laparoskopii zaczęłam nowe życie - 2 tygodnie po, gdy ból ustąpił widziałam pierwsze oznaki poprawy zdrowia, zaczęłam przybierać na wadze, mogłam normalnie funkcjonować, no i zaczęłam brać lek na endometriozę Visanne więc nie miesiączkowałam - to był dla mnie ogromny odpoczynek. W przerwach pomiędzy braniem Visanne wracałam do kliniki jednak nadal nie mogłam zajść w ciążę. Tak minęło kolejne 3lata - wyciszanie organizmu na Visanne i inseminacje w klinice. Zmęczona życiem i ciągłymi staraniami postanowiłam, że tym razem lek będę brała maksymalny okres czasu, ale po 9miesiącach pojawiły się plamienia więc zdecydowałam, że 3 miesiące odpocznę od tabletek. Po kilku dniach od odstawienia pojawiła się miesiączka, jednak następnej już nie było ...

BYŁAM W CIĄŻY !!!!

Jaka była moja radość wie tylko ta, która pragnęła tego całym sercem, ta która przez wiele lat czekała na tą chwilę z niecierpliwością i żalem. Ja czekałam 8lat ...

czwartek, 23 października 2014

Nominacja do Liebster Blog Award :)

Zostałam nominowana przez Patu-Patu za co bardzo dziękuję i polecam wszystkim obserwację jej bloga :)



Zasady:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogerów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania do mnie:
1. Gdybyś mogła żyć w bajce, jaką byś wybrała?
Smerfy - przydałaby im się dodatkowa Smerfetka :)
2. Czy znaki zodiaku mają wpływ na osobowość?
Oczywiście, że mają :) Niektórych mam na oku za samo bycie spod jakiegoś znaku zodiaku :)
3. Co sądzisz o Mupettach?
Lubię, urodziłam się na początku lat 80tych więc Ulica Sezamkowa towarzyszyła mi od małego :)
4. Gdzie odnajdujesz motywację do działania?
Teraz motywację daje mi synek, nie mogę sobie pozwolić na chwilę niedyspozycji :)
5. Największe szaleństwo Twojego życia to...?
... to taka mała tajemnica :)
6. Co chciałabyś dostać pod choinkę?
Nie będę oryginalna :) - przydałby mi się wielofunkcyjny robot kuchenny lub wypiekacz do chleba :D
7. Jak brzmi Twoje przezwisko z dzieciństwa?
Nie miałam przezwiska ... chyba niczym się nie wyróżniałam :)
8. Co Cię denerwuje najbardziej na świecie?
Gdy ludzie z dnia na dzień stają się kimś zupełnie innym.
9. Skąd pomysł na taką nazwę bloga?
Mama Idealna ? tak na przekór, bo sama nią nie jestem :) Zresztą kiedyś oceni to mój syn :)
10. Co chciałabyś robić na emeryturze?
Pielęgnować własny ogród, podróżować i bawić się z wnukami :) - taka tam spokojna starość
11. Który blog jest Twoim ulubionym i dlaczego?
AlaAntkowe BLW - proste, łatwe i zdrowe przepisy dla maluchów i nie tylko czyli to czym teraz żyjemy :)

Nominuję następujące blogi:
1. Pika ama
2. Gibonkowa Mama
3. Zakręcony Świat MaMy
4. Babymummyandhome
5. Wcześniak i co dalej
6. Mamulkowy
7. Diabełkowo
8. W mamusiowym obiektywie
9. Życie cudem jest
10. Mój mały świat
11. Papisiowo

Moje pytania do nominowanych osób:
1. Gdzie spędziłaś najlepsze wakacje w Twoim życiu?
2. W co najbardziej lubiłaś się bawić w dzieciństwie?
3. Jakim chciałabyś być zwierzęciem?
4. Jaki prezent dałabyś osobie, której nie lubisz?
5. Jak wygląda Twój typowy dzień?
6. Co zmieniłabyś na świecie?
7. Jaki zawód wybrałabyś dla swojego dziecka?
8. Czy lubisz dawać dobre rady?
9. Dlaczego zdecydowałaś się na prowadzenie bloga?
10. Na jaki kolor nie pomalowałabyś sypialni?
11. Co robisz, aby poprawić sobie humor?

środa, 22 października 2014

Ile mama idealna może mieć czasu dla siebie ?



Nigdy nie rozumiałam zagonionych mamusiek, takich co to na nic nie mają czasu i ciągle pędzą, na zakupy, zrobić obiad, wywiesić pranie. Będąc w ciąży myślałam - jeśli niemowlę śpi nawet 20h na dobę to luz - tylko mieć dzieci, na wszystko jest czas, można zadbać o siebie, wyszykować się na spacer, zrobić obiad :)
Nawet w tv pokazują takie idealne mamy - zawsze uśmiechnięte, umalowane, w domu posprzątane, szczęśliwe dziecko grzecznie bawi się w jednym miejscu, potem odkłada zabawki na swoje miejsce, na obiad pyszne, zdrowe jedzonko i partner zadowolony, bo przecież taka mama idealna to i dla niego ma zawsze czas :)

No więc szybko okazało się, że idealna to ja nie jestem :)
Dzięki Ci wynalazco chusty, bo nie wiem jak dałabym radę z moim nieodkładalnym synkiem. Przecież on nie chce spać sam nawet w dzień, a jak już się uda go ułożyć to 20 minut i po drzemce. No więc dzień i noc mój synek wtulony we mnie robi ze mną zakupy, pierze, gotuje, odkurza. Biorę prysznic, a on siedzi w łazience w foteliku albo na podłodze z zabawką, oczywiście co chwilę musi być "a kuku" spod prysznica, a im bardziej mobilny tym ciężej nad nim zapanować. Spacer w wózku - super, ale dlaczego zawsze kończy się na rękach? Bo synek napatrzy się na otaczający świat i przypomina sobie, że fajnie popatrzeć też z perspektywy mamusi :)

Co przychodzi mi do głowy? - mama idealna to nie to samo co kobieta idealna.
Kobieta idealna jest zadbana i ogarnięta, a mama idealna ma po prostu szczęśliwe dziecko :D A ile ma czasu dla siebie? Tyle ile niunia śpi grzecznie w łóżeczku. Są też weekendy, kiedy tata ma wreszcie wolne i może mamie pomóc.
Chyba jednak blisko mi do mamy idealnej :)

sobota, 4 października 2014

Karmienie piersią - dla wytrwałych



Nasza droga mleczna trwa od chwili narodzin Adasia, ponad 6miesięcy. To piękne chwile dla nas obojga. Uwielbiam zapach mlecznego bobasa i nie wyobrażam sobie lepszej formy bliskości z synkiem.
Zdarza się jednak, że nie jest kolorowo. Już w szpitalu dostałam nawału. Ból niesamowity i walka żeby wszystko skończyło się dobrze. Z płaczem karmiłam i odciągałam mleko, a poranione sutki krwawiły. Dałam radę. Kolejny stan zapalny nadszedł, gdy mały skończył 3miesiące. Mnie kryzys nie dotyczył - mleka było tak dużo, że dostałam gorączki i przez tydzień nie mogłam jej zbić. Leżałam z synkiem w łóżku i ssał, do tego okłady ciepłe przed karmieniem i zimne po, kilka razy dziennie ibuprofen, znów Maltan na obolałe sutki. Teraz tydzień po skończonych 6 miesiącach zastój - pierś jak kamień. Wczoraj podczas karmienia czułam ciągnięcie i wiedziałam, że coś jest nie tak, ale myślałam, że to chwilowe. Dzisiaj bolesny kamień, mój mały ssak nie dał rady ściągnąć, termofor nie pomógł. Zadzwoniłam po doradczynię laktacyjną i na szczęście była w okolicy i przyjechała dość szybko. Tak więc kilka dni pomęczę się z bólem choć mam nadzieję, że ibuprofen go załagodzi, a okłady dadzą ulgę. Antybiotyk to ostateczność, ale czego się nie robi żeby mleko dalej płynęło. Przy okazji dowiedziałam się o nowej pozycji podczas karmienia - na wilczycę :)

Aktualizacja: 23.10.2014 Brałam 2 tygodnie antybiotyk, ból minął, ale pozostaje jeszcze kontrolne usg.

czwartek, 2 października 2014

Śliniak idealny :)



Śliniak to gadżet, który zna każda mama i o ile podczas ślinienia założymy najzwyklejszy to już do jedzenia wymagamy od niego coś więcej. Najlepiej gdyby maluch po posiłku był całkowicie czysty, ale o to nie tak łatwo. Mój Adaś choć dopiero jest na etapie degustacji to potrafi ubrudzić się cały i wtedy myślę, że przydałby się kombinezon z kapturem. Póki co wykorzystujemy nasze śliniaki w zależności od rodzaju posiłku. Najbardziej lubimy oczywiście ten z rękawkami, ale jest za krótki i nie ma rynienki, na która spadałyby resztki jedzenia. Śliniak z misiem jest za sztywny, ale jego zaletą jest to, że wycieramy go na mokro i po kłopocie. Tak więc jakie wymogi powinien spełniać śliniak idealny ?? Musi być długi tak by chronił ubranko przed zabrudzeniem, mieć rękawki ze ściągaczem, powinien być wodoodporny, łatwy w czyszczeniu i nie wymagający prania, z przodu śliniak powinien mieć kieszonkę, do której wpadałoby to co nie trafiło do buzi, a także rozlane napoje, co uchroniłoby spodnie, krzesełko i podłogę przed resztkami i zalaniem, ważna sprawa to łatwe zakładanie i regulowane zapinanie na rzep - niecierpliwe dziecko nie zniesie długiego zakładania, wiązania i już podczas przygotowania do posiłku możemy je zniechęcić. Śliniak spełniający te wymogi poszukiwany :)

środa, 1 października 2014

BLW - baby led weaning w teorii

BLW czyli wprowadzanie stałych pokarmów pozwalając dziecku na wybór. Rodzic decyduje o porze posiłku i co będzie podane, a dziecko wybiera co chce zjeść i w jakiej ilości. Posiłki podaje się w czasie tych spożywanych przez całą rodzinę, najlepiej gdy wszyscy jedzą to samo. Dziecko uczy się samodzielności, pogłębia się jego kontakt z rodziną, nie będzie marudziło, zje tyle ile będzie potrzebowało (to już w dalszym etapie), a co najważniejsze poznaje smaki, zapachy, kolory i konsystencję, ćwiczy koordynację ruchową, zręczność, nabiera nowych umiejętności. Na start nie serwujemy dziecku wykwintnych dań, nie obowiązuje też jadłospis ani plan dnia. Dziecko powinno dostawać zdrową żywność w najprostszej postaci tak by mogło dotknąć i posmakować, jednak na początku nie ma co liczyć na to, że wszystko będzie zjedzone, a dookoła krzesełka będzie czysto. Liczy się efekt końcowy. Wprowadzanie pokarmów ma być nauką, zachętą i zabawą tak, aby w przyszłości nasze dziecko było zawsze chętne do posiłku. Odrzucamy więc łyżeczki i pozwalamy naszemu bobasowi na świadomy wybór :) Posiłki mleczne i te z piersi i z butelki cały czas powinny być główną częścią diety. Na początku podajemy dziecku po ok. 2 kawałki jedzenia (ja na pierwszy raz dałam 2 surowe mini marcheweczki i 3 słupki jabłka). Dla dziecka jest to nowość i eksperyment, wsadza jedzenie do buzi nie wiedząc jeszcze do czego ono służy i tu obserwujemy zaskoczenie :) Nowa konsystencja i smak zachęca dziecko do sięgania po kolejne kawałki. Ważne, aby na tacce znalazły się różne kolory, smaki, kształty i rozmiary. Maluch podczas posiłku powinien być w dobrym humorze (przede wszystkim musi być wyspany) i ma przy nim spędzić tyle czasu ile sobie zażyczy. Nikt też nie powinien pomagać i wkładać dziecku kawałków jedzenia do buzi. Obowiązuje też całkowity nadzór nad dzieckiem w czasie posiłku, a każdy z opiekunów powinien wiedzieć na czym BLW polega.

Dziecko jest gotowe gdy potrafi samodzielnie siedzieć (nie może być zgarbione ani pokrzywione), umie chwytać przedmioty i wsadza je do buzi oraz żuje i przeżuwa.

Jak podajemy?
Warzywa mogą być gotowane, pieczone, grillowane lub smażone, ale na tyle twarde żeby dały się utrzymać w rączce. Podawać możemy na różne soposoby, np. fasolka szparagowa, szparagi - ucinamy końcówki; kalafior, brokuły - w różyczkach z łodygą; ziemniaki, kabaczki, buraki, ogórki- słupki, kliny (dł.5cm,szer.1-2cm); papryka - grube paski; pomidory - ćwiartki; sałata - paski.
Owoce - obieramy (przynajmniej na początku), pozbawiamy pestek, myjemy, mogą być pokrojone w ćwiartki, kliny lub w całości (maliny, truskawki).
Makaron - wybieramy te największe (muszle, rurki), najlepiej o skręconym kształcie(świderki) lub długie (spaghetti). Mięso - kroimy na długie paski lub podajemy mielone, aby mogło sobie nabrać do piąstki. Z kiełbas, parówek usuwamy skórki, a z mięsa i ryb chrząstki i kostki.
Chleb - na początek podajemy pokrojony w słupki, paski, trójkąty.
Płynne pokarmy podajemy o takiej konsystencji, by na początek dziecko mogło sobie nabrać do rączki, jako zagęszczacze stosujemy ryż, kawałki chleba i makaronu. Z czasem dziecko będzie potrafiło maczać np. chleb w zupie czy sosie.
Do posiłków podajemy dziecku wodę w małym kubeczku (np. my mamy kubeczek Doidy i niekapek).

Czego unikamy?
Przede wszystkim soli i cukru, a także alergenów (jeśli dziecko jest uczulone na mleko krowie, jajka, orzeszki, gluten, soję, ryby, owoce morza, cytrusy, pomidory, truskawki), fast foodów, dodatków konserwujących, ulepszających smak i substancji słodzących (E, glutaminian sodu), jajek na miękko (ryzyko salmonelli), tłuszczów trans (w gotowych ciastach, herbatnikach, chipsach, smalcu), otrębów i dużej zawartości błonnika, napojów gazowanych, zawierających kofeinę, sztuczne dodatki.

poniedziałek, 29 września 2014

Jak macierzyństwo zmienia życie ...

Mając 30 lat kobieta uświadamia sobie, że jest jeszcze coś do zrobienia na tym świecie - zostawić po sobie jakiś ślad, a że nie udało się to wcześniej to należy działać ... no tak, tak bywa gdy nigdy się o tym nie myślało. To nie mój przypadek. Matką chciałam być od zawsze, a tu nagle tuż po 30 urodzinach okazało się, że noszę pod sercem malutką istostkę, w moim ciele bije drugie serce. Od tego momentu już nic nie było takie samo, zmieniłam swój świat z dnia na dzień - to wszystko dla mojego dziecka. MAMA - to przecież brzmi tak dumnie, a ja miałam nią zostać. Właściwie to już nią byłam w tym momencie :)