Strhttp://mama-idealna.blogspot.com/search/label/Dzie%C5%84%20po%20dniuony

piątek, 31 października 2014

Placuszki z dyni i banana


Polecam dla maluszków, które jedzą już samodzielnie, a banan wyślizguje im się z rączki. Adaś lubi i banana i dynię stąd ta mieszanka :)
Banan wspomaga układ nerwowy, wzmacnia organizm, poprawia samopoczucie, wspomaga zdrowy sen, a przy tym jest łatwostrawny.
Dynia nawet po ugotowaniu nie traci cennych składników, wzmacnia odporność, zapobiega zaparciom i otyłości oraz wspomaga układ krwionośny.

Składniki:
pół banana
3 łyżki ugotowanej papkowatej dyni(gniotę widelcem)
łyżeczka oliwy z oliwek/oleju rzepakowego
1/4 szklanki mąki amarantusowej
1/4 szklanki mąki jaglanej
łyżeczka amarantusa ekspandowanego

Sposób przyrządzenia: Dynię gotujemy i rozgniatamy, dodajemy zgniecionego banana, oliwę i mąkę (może być 1 rodzaj - razem 1/2 szklanki), można dodać amarantus, formujemy malutkie placuszki. Smażymy beztłuszczowo na teflonowej patelni do uzyskania złotawego koloru. Placuszki muszą być mięciutkie, ale na tyle sztywne, by dziecko mogło je trzymać.


Smacznego :)

Pneumokokom mówimy: KARMIMY!

Mleko mamy chroni przed chorobami i powikłaniami chorób. Również przed zakażeniami pneumokokowymi.

Uodpornienie naturalne w wyniku przekazania drogą przezłożyskową

Podczas ciąży przeciwciała występujące we krwi matki są przekazywane płodowi poprzez łożysko. Transport dotyczy swoistych przeciwciał neutralizujących klasy IgG, które są aktywnie przenoszone dzięki obecności receptorów dla przeciwciał w komórkach trofoblastu. W wyniku działania tego mechanizmu aktywnego transportu stężenie przeciwciał we krwi płodu jest zbliżone do stężenia we krwi matki, a nawet może być od niego wyższe. O stężeniu przeciwciał we krwi płodu decyduje więc miano przeciwciał i ich spektrum we krwi matki w czasie ciąży. Po urodzeniu noworodek posiada we krwi przeciwciała w klasie IgG przekazywane biernie od matki, które utrzymuje się przez około 3-4 miesiące.

Uodpornienie naturalne w wyniku karmienia piersią.

Mleko kobiece, szczególnie w początkowych tygodniach laktacji, zawiera istotne ilości czynników biorących udział w uodpornieniu noworodka. W pierwszych dniach laktacji tzw. siara zawiera swoiste przeciwciała wydzielnicze klasy IgA produkowane w gruczole sutkowym, stanowiące ochronę przed drobnoustrojami wnikającymi do organizmu noworodka poprzez przewód pokarmowy i oddechowy. Przeciwciała zawarte w mleku kobiecym wykazują wysoką stabilność i mogą być transportowane przy udziale komórek immunokomponentnych występujących w mleku (limfocyty, makrofagi). Przekazywanie noworodkowi przeciwciał wydzielniczych IgA ma istotne znaczenie, ponieważ wykazują one zdolność neutralizacji wirusów oraz bakterii i mają decydujące znaczenie w miejscowej odporności błon śluzowych i surowiczych, które z epidemiologicznego punktu widzenia, są najważniejszymi wrotami zakażenia. Obok swoistych przeciwciał wydzielniczych, w mleku kobiecym występują również inne substancje zwiększające nieswoistą odporność przeciwzakaźną noworodka, takie jak lizozym, laktoferyna, interferon gamma i czynnik martwicy nowotworu (TNF).

Więcej na:
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP

czwartek, 30 października 2014

Jak tv pokazuje rodzicielstwo ...


Oglądam Pytanie na śniadanie i zapowiedz - "Jak poradzić sobie z małym terrorystą?". Oooo, to chyba o dzieciach z al kaidy będzie ... hahaha. A jednak nie. W tv ciągle pokazują jak szkolić dzieci, co jest dla nich najlepsze, jak postępować z niejadkiem, z niegrzecznym dzieckiem, rozwrzeszczanym, takim co to spać samo nie chce. Dzieci jak widać są złem koniecznym, trzeba je tępić i gnębić, bo inaczej przejmą nad nami kontrolę, zmanipulują i wykończą.
"Jak poradzić sobie z dzieckiem, które nie odstępuje mamy na krok?"
No i siedzi mama i opowiada jakie dziecko odstawia numery, jak ciągle chce się przytulać, ale przyznaje że uwielbia to.
Odetchnęłam :)
Jednak pani psycholog opowiada, że to my przyzwyczajamy dziecko do bliskości i najlepiej dbać o to żeby dziecko było już od urodzenia z dala od mamy, bo inaczej będziemy "mamą kwoką". No i trzeba też przemówić sobie do rozsądku, że bez nas dziecko też będzie szczęśliwe, żeby nie koncentrować się na płaczu dziecka i podchodzić do tego spokojnie.
Mama broni się, że jeszcze nie czas na samodzielność jednak pani psycholog nie odpuszcza i karze jej się uspokoić, a prowadząca poucza ją, że w studiu dziecku nic się nie stanie więc po co ta nieszczęsna mama tak się rozgląda za swoim szkrabem :)
Śmieszne, a jednak tragiczne w moich oczach, bo później jedna z drugą wezmą sobie takie rady do serca, a jeszcze jak babcia powie "bo pani w tv mówiła..." to przecież głupio będzie własne dziecko przytulać :)
Podążajmy za potrzebami dziecka i nie słuchajmy takich dobrych rad ...
Przytulajmy, całujmy, bądźmy przy naszych dzieciach. Niech czują naszą bliskość i wiedzą, że mają na kogo liczyć. Niech wyrastają na czułych i mądrych ludzi.

poniedziałek, 27 października 2014

Zupa z burakiem

To ulubiona zupka mojego Adasia :) Na początku podtrzymuję mu kubeczek żeby nie rozlał, ale już pod koniec pozwalam na całkowitą samodzielność :)

Burak jest zdrowy i pyszny, pomaga przy zaparciach, chroni przed katarem, zapobiega anemii, jest niskokaloryczny, wzmacnia odporność, wspomaga walkę z wirusami, działa też wykrztuśnie więc jest pomocny przy kaszlu. Dzięki dużej zawartości pierwiastków mineralnych można się doszukiwać wiele właściwości buraka.

Składniki:
mały burak
mała marchew
mały ziemniak
plasterek pietruszki
łyżeczka masła lub oleju rzepakowego
kawałeczek mięsa (u nas królik) - wielkości małej łyżeczki
Opcjonalnie: kasza manna do zagęszczenia, żółtko jeśli akurat je wprowadzamy
Do smaku: natka pietruszki

Sposób przyrządzenia:
Umyte i obrane warzywa wrzucamy na wrzącą wodę i gotujemy aż będą miękkie z dodatkiem posiekanej natki pietruszki, ok.20-30 minut. Mięso gotujemy osobno. Ziemniak, marchew i pietruszkę blendujemy, burak ścieramy na tarce na małych oczkach, a mięso siekamy ostrym nożem na maleńkie kawałki. Warzywa i mięso mieszamy i zalewamy wywarem z warzyw do uzyskania ulubionej konsystencji (u nas dość gęsta, można też zagęścić kaszą manną), zagotowujemy jeszcze raz z dodatkiem masła lub oleju.
Jeśli zupki jest za dużo na raz mrozimy po ostudzeniu w plastikowych pojemniczkach na następny raz - ja odstawiam do mrożenia zanim dodam mięso.
Dla niemowląt rozpoczynających przygodę z jedzeniem wszystko blendujemy na gładko.

Smacznego :)

sobota, 25 października 2014

Pancakes - szybko i smacznie

.

Składniki na 8-10sztuk:
2 szklanki mąki
1,5 szklanki mleka
2 jajka
3 łyżeczki cukru pudru
1-2 łyżeczki proszku do pieczenia
100g rozpuszczonego masła
szczypta soli
Dodatki wg uznania: bita śmietana, przesmażone jabłka, ananas, granat, truskawki, rodzynki, syrop klonowy, czekolada, nutella, wiórki kokosowe, cukier puder, dżem itd ...

Sposób przygotowania:
Jaja roztrzepujemy, mąkę przesiewamy, dodajemy resztę składników i mieszamy (np. mikserem na małych obrotach).
Odstawiamy na 10-15 minut.
Smażymy na teflonowej suchej patelni (można przetrzeć olejem) na średnim ogniu, przewracamy szeroką łopatką.

Smacznego !

piątek, 24 października 2014

Endometrioza cz.1 - Moja historia

Endometrioza ?? Jeszcze 5 lat temu nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Diagnoza lekarza w klinice leczenia niepłodności nie brzmiała entuzjastycznie, ale też powiedział to tak jakby nigdy nic - "Ma pani torbiel czekoladową. Jest pani chora na endometriozę". Zostawił mnie z niewiedzą samą sobie. No i myśl człowieku co chcesz. I pomyślałam ... Przed sobą miałam 50km za kierownicą, jechałam i płakałam, bo pomyślałam, że to koniec i nigdy nie będę miała dzieci. Oczywiście zadzwoniłam do swojego lekarza i jeszcze tego samego dnia przyjął mnie w swoim gabinecie i potwierdził diagnozę.
Od początku.
Mając 16lat pierwszy raz trafiłam do szpitala z ogromnym bólem miesiączkowym, potem stało się to normą. Lekarze twierdzili, że to zapalenie jajników i standardowo zostawiali mnie na oddziale na antybiotykoterapię. Niestety męczyłam się około 10lat - co miesiąc ketonal w zastrzyku był normą, do tego masa nospy i przeróżnych przeciwbólowych, ale przyszedł moment, że już nie dawałam rady, waga leciała w dół, ból pleców nie pozwalał wstawać z łóżka, ciągłe problemy żołądkowe zmuszały do testowania coraz to nowych "zdrowych" diet. Nic nie pomagało. Doszedł kolejny znaczący problem - nie mogłam zajść w ciążę i z każdym miesiącem oprócz bólu fizycznego odczuwałam ból psychiczny. Dopiero pojawienie się po tylu latach torbieli otworzyło oczy mi i mojemu lekarzowi i nakierowało na prawidłową drogę leczenia. W międzyczasie jeździłam do kliniki, ale o tym innym razem. W krótkim czasie wylądowałam na stole operacyjnym, a po laparoskopii zaczęłam nowe życie - 2 tygodnie po, gdy ból ustąpił widziałam pierwsze oznaki poprawy zdrowia, zaczęłam przybierać na wadze, mogłam normalnie funkcjonować, no i zaczęłam brać lek na endometriozę Visanne więc nie miesiączkowałam - to był dla mnie ogromny odpoczynek. W przerwach pomiędzy braniem Visanne wracałam do kliniki jednak nadal nie mogłam zajść w ciążę. Tak minęło kolejne 3lata - wyciszanie organizmu na Visanne i inseminacje w klinice. Zmęczona życiem i ciągłymi staraniami postanowiłam, że tym razem lek będę brała maksymalny okres czasu, ale po 9miesiącach pojawiły się plamienia więc zdecydowałam, że 3 miesiące odpocznę od tabletek. Po kilku dniach od odstawienia pojawiła się miesiączka, jednak następnej już nie było ...

BYŁAM W CIĄŻY !!!!

Jaka była moja radość wie tylko ta, która pragnęła tego całym sercem, ta która przez wiele lat czekała na tą chwilę z niecierpliwością i żalem. Ja czekałam 8lat ...

czwartek, 23 października 2014

Nominacja do Liebster Blog Award :)

Zostałam nominowana przez Patu-Patu za co bardzo dziękuję i polecam wszystkim obserwację jej bloga :)



Zasady:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogerów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania do mnie:
1. Gdybyś mogła żyć w bajce, jaką byś wybrała?
Smerfy - przydałaby im się dodatkowa Smerfetka :)
2. Czy znaki zodiaku mają wpływ na osobowość?
Oczywiście, że mają :) Niektórych mam na oku za samo bycie spod jakiegoś znaku zodiaku :)
3. Co sądzisz o Mupettach?
Lubię, urodziłam się na początku lat 80tych więc Ulica Sezamkowa towarzyszyła mi od małego :)
4. Gdzie odnajdujesz motywację do działania?
Teraz motywację daje mi synek, nie mogę sobie pozwolić na chwilę niedyspozycji :)
5. Największe szaleństwo Twojego życia to...?
... to taka mała tajemnica :)
6. Co chciałabyś dostać pod choinkę?
Nie będę oryginalna :) - przydałby mi się wielofunkcyjny robot kuchenny lub wypiekacz do chleba :D
7. Jak brzmi Twoje przezwisko z dzieciństwa?
Nie miałam przezwiska ... chyba niczym się nie wyróżniałam :)
8. Co Cię denerwuje najbardziej na świecie?
Gdy ludzie z dnia na dzień stają się kimś zupełnie innym.
9. Skąd pomysł na taką nazwę bloga?
Mama Idealna ? tak na przekór, bo sama nią nie jestem :) Zresztą kiedyś oceni to mój syn :)
10. Co chciałabyś robić na emeryturze?
Pielęgnować własny ogród, podróżować i bawić się z wnukami :) - taka tam spokojna starość
11. Który blog jest Twoim ulubionym i dlaczego?
AlaAntkowe BLW - proste, łatwe i zdrowe przepisy dla maluchów i nie tylko czyli to czym teraz żyjemy :)

Nominuję następujące blogi:
1. Pika ama
2. Gibonkowa Mama
3. Zakręcony Świat MaMy
4. Babymummyandhome
5. Wcześniak i co dalej
6. Mamulkowy
7. Diabełkowo
8. W mamusiowym obiektywie
9. Życie cudem jest
10. Mój mały świat
11. Papisiowo

Moje pytania do nominowanych osób:
1. Gdzie spędziłaś najlepsze wakacje w Twoim życiu?
2. W co najbardziej lubiłaś się bawić w dzieciństwie?
3. Jakim chciałabyś być zwierzęciem?
4. Jaki prezent dałabyś osobie, której nie lubisz?
5. Jak wygląda Twój typowy dzień?
6. Co zmieniłabyś na świecie?
7. Jaki zawód wybrałabyś dla swojego dziecka?
8. Czy lubisz dawać dobre rady?
9. Dlaczego zdecydowałaś się na prowadzenie bloga?
10. Na jaki kolor nie pomalowałabyś sypialni?
11. Co robisz, aby poprawić sobie humor?

środa, 22 października 2014

Ile mama idealna może mieć czasu dla siebie ?



Nigdy nie rozumiałam zagonionych mamusiek, takich co to na nic nie mają czasu i ciągle pędzą, na zakupy, zrobić obiad, wywiesić pranie. Będąc w ciąży myślałam - jeśli niemowlę śpi nawet 20h na dobę to luz - tylko mieć dzieci, na wszystko jest czas, można zadbać o siebie, wyszykować się na spacer, zrobić obiad :)
Nawet w tv pokazują takie idealne mamy - zawsze uśmiechnięte, umalowane, w domu posprzątane, szczęśliwe dziecko grzecznie bawi się w jednym miejscu, potem odkłada zabawki na swoje miejsce, na obiad pyszne, zdrowe jedzonko i partner zadowolony, bo przecież taka mama idealna to i dla niego ma zawsze czas :)

No więc szybko okazało się, że idealna to ja nie jestem :)
Dzięki Ci wynalazco chusty, bo nie wiem jak dałabym radę z moim nieodkładalnym synkiem. Przecież on nie chce spać sam nawet w dzień, a jak już się uda go ułożyć to 20 minut i po drzemce. No więc dzień i noc mój synek wtulony we mnie robi ze mną zakupy, pierze, gotuje, odkurza. Biorę prysznic, a on siedzi w łazience w foteliku albo na podłodze z zabawką, oczywiście co chwilę musi być "a kuku" spod prysznica, a im bardziej mobilny tym ciężej nad nim zapanować. Spacer w wózku - super, ale dlaczego zawsze kończy się na rękach? Bo synek napatrzy się na otaczający świat i przypomina sobie, że fajnie popatrzeć też z perspektywy mamusi :)

Co przychodzi mi do głowy? - mama idealna to nie to samo co kobieta idealna.
Kobieta idealna jest zadbana i ogarnięta, a mama idealna ma po prostu szczęśliwe dziecko :D A ile ma czasu dla siebie? Tyle ile niunia śpi grzecznie w łóżeczku. Są też weekendy, kiedy tata ma wreszcie wolne i może mamie pomóc.
Chyba jednak blisko mi do mamy idealnej :)

sobota, 4 października 2014

Karmienie piersią - dla wytrwałych



Nasza droga mleczna trwa od chwili narodzin Adasia, ponad 6miesięcy. To piękne chwile dla nas obojga. Uwielbiam zapach mlecznego bobasa i nie wyobrażam sobie lepszej formy bliskości z synkiem.
Zdarza się jednak, że nie jest kolorowo. Już w szpitalu dostałam nawału. Ból niesamowity i walka żeby wszystko skończyło się dobrze. Z płaczem karmiłam i odciągałam mleko, a poranione sutki krwawiły. Dałam radę. Kolejny stan zapalny nadszedł, gdy mały skończył 3miesiące. Mnie kryzys nie dotyczył - mleka było tak dużo, że dostałam gorączki i przez tydzień nie mogłam jej zbić. Leżałam z synkiem w łóżku i ssał, do tego okłady ciepłe przed karmieniem i zimne po, kilka razy dziennie ibuprofen, znów Maltan na obolałe sutki. Teraz tydzień po skończonych 6 miesiącach zastój - pierś jak kamień. Wczoraj podczas karmienia czułam ciągnięcie i wiedziałam, że coś jest nie tak, ale myślałam, że to chwilowe. Dzisiaj bolesny kamień, mój mały ssak nie dał rady ściągnąć, termofor nie pomógł. Zadzwoniłam po doradczynię laktacyjną i na szczęście była w okolicy i przyjechała dość szybko. Tak więc kilka dni pomęczę się z bólem choć mam nadzieję, że ibuprofen go załagodzi, a okłady dadzą ulgę. Antybiotyk to ostateczność, ale czego się nie robi żeby mleko dalej płynęło. Przy okazji dowiedziałam się o nowej pozycji podczas karmienia - na wilczycę :)

Aktualizacja: 23.10.2014 Brałam 2 tygodnie antybiotyk, ból minął, ale pozostaje jeszcze kontrolne usg.

czwartek, 2 października 2014

Śliniak idealny :)



Śliniak to gadżet, który zna każda mama i o ile podczas ślinienia założymy najzwyklejszy to już do jedzenia wymagamy od niego coś więcej. Najlepiej gdyby maluch po posiłku był całkowicie czysty, ale o to nie tak łatwo. Mój Adaś choć dopiero jest na etapie degustacji to potrafi ubrudzić się cały i wtedy myślę, że przydałby się kombinezon z kapturem. Póki co wykorzystujemy nasze śliniaki w zależności od rodzaju posiłku. Najbardziej lubimy oczywiście ten z rękawkami, ale jest za krótki i nie ma rynienki, na która spadałyby resztki jedzenia. Śliniak z misiem jest za sztywny, ale jego zaletą jest to, że wycieramy go na mokro i po kłopocie. Tak więc jakie wymogi powinien spełniać śliniak idealny ?? Musi być długi tak by chronił ubranko przed zabrudzeniem, mieć rękawki ze ściągaczem, powinien być wodoodporny, łatwy w czyszczeniu i nie wymagający prania, z przodu śliniak powinien mieć kieszonkę, do której wpadałoby to co nie trafiło do buzi, a także rozlane napoje, co uchroniłoby spodnie, krzesełko i podłogę przed resztkami i zalaniem, ważna sprawa to łatwe zakładanie i regulowane zapinanie na rzep - niecierpliwe dziecko nie zniesie długiego zakładania, wiązania i już podczas przygotowania do posiłku możemy je zniechęcić. Śliniak spełniający te wymogi poszukiwany :)

środa, 1 października 2014

BLW - baby led weaning w teorii

BLW czyli wprowadzanie stałych pokarmów pozwalając dziecku na wybór. Rodzic decyduje o porze posiłku i co będzie podane, a dziecko wybiera co chce zjeść i w jakiej ilości. Posiłki podaje się w czasie tych spożywanych przez całą rodzinę, najlepiej gdy wszyscy jedzą to samo. Dziecko uczy się samodzielności, pogłębia się jego kontakt z rodziną, nie będzie marudziło, zje tyle ile będzie potrzebowało (to już w dalszym etapie), a co najważniejsze poznaje smaki, zapachy, kolory i konsystencję, ćwiczy koordynację ruchową, zręczność, nabiera nowych umiejętności. Na start nie serwujemy dziecku wykwintnych dań, nie obowiązuje też jadłospis ani plan dnia. Dziecko powinno dostawać zdrową żywność w najprostszej postaci tak by mogło dotknąć i posmakować, jednak na początku nie ma co liczyć na to, że wszystko będzie zjedzone, a dookoła krzesełka będzie czysto. Liczy się efekt końcowy. Wprowadzanie pokarmów ma być nauką, zachętą i zabawą tak, aby w przyszłości nasze dziecko było zawsze chętne do posiłku. Odrzucamy więc łyżeczki i pozwalamy naszemu bobasowi na świadomy wybór :) Posiłki mleczne i te z piersi i z butelki cały czas powinny być główną częścią diety. Na początku podajemy dziecku po ok. 2 kawałki jedzenia (ja na pierwszy raz dałam 2 surowe mini marcheweczki i 3 słupki jabłka). Dla dziecka jest to nowość i eksperyment, wsadza jedzenie do buzi nie wiedząc jeszcze do czego ono służy i tu obserwujemy zaskoczenie :) Nowa konsystencja i smak zachęca dziecko do sięgania po kolejne kawałki. Ważne, aby na tacce znalazły się różne kolory, smaki, kształty i rozmiary. Maluch podczas posiłku powinien być w dobrym humorze (przede wszystkim musi być wyspany) i ma przy nim spędzić tyle czasu ile sobie zażyczy. Nikt też nie powinien pomagać i wkładać dziecku kawałków jedzenia do buzi. Obowiązuje też całkowity nadzór nad dzieckiem w czasie posiłku, a każdy z opiekunów powinien wiedzieć na czym BLW polega.

Dziecko jest gotowe gdy potrafi samodzielnie siedzieć (nie może być zgarbione ani pokrzywione), umie chwytać przedmioty i wsadza je do buzi oraz żuje i przeżuwa.

Jak podajemy?
Warzywa mogą być gotowane, pieczone, grillowane lub smażone, ale na tyle twarde żeby dały się utrzymać w rączce. Podawać możemy na różne soposoby, np. fasolka szparagowa, szparagi - ucinamy końcówki; kalafior, brokuły - w różyczkach z łodygą; ziemniaki, kabaczki, buraki, ogórki- słupki, kliny (dł.5cm,szer.1-2cm); papryka - grube paski; pomidory - ćwiartki; sałata - paski.
Owoce - obieramy (przynajmniej na początku), pozbawiamy pestek, myjemy, mogą być pokrojone w ćwiartki, kliny lub w całości (maliny, truskawki).
Makaron - wybieramy te największe (muszle, rurki), najlepiej o skręconym kształcie(świderki) lub długie (spaghetti). Mięso - kroimy na długie paski lub podajemy mielone, aby mogło sobie nabrać do piąstki. Z kiełbas, parówek usuwamy skórki, a z mięsa i ryb chrząstki i kostki.
Chleb - na początek podajemy pokrojony w słupki, paski, trójkąty.
Płynne pokarmy podajemy o takiej konsystencji, by na początek dziecko mogło sobie nabrać do rączki, jako zagęszczacze stosujemy ryż, kawałki chleba i makaronu. Z czasem dziecko będzie potrafiło maczać np. chleb w zupie czy sosie.
Do posiłków podajemy dziecku wodę w małym kubeczku (np. my mamy kubeczek Doidy i niekapek).

Czego unikamy?
Przede wszystkim soli i cukru, a także alergenów (jeśli dziecko jest uczulone na mleko krowie, jajka, orzeszki, gluten, soję, ryby, owoce morza, cytrusy, pomidory, truskawki), fast foodów, dodatków konserwujących, ulepszających smak i substancji słodzących (E, glutaminian sodu), jajek na miękko (ryzyko salmonelli), tłuszczów trans (w gotowych ciastach, herbatnikach, chipsach, smalcu), otrębów i dużej zawartości błonnika, napojów gazowanych, zawierających kofeinę, sztuczne dodatki.