Strhttp://mama-idealna.blogspot.com/search/label/Dzie%C5%84%20po%20dniuony

czwartek, 2 października 2014

Śliniak idealny :)



Śliniak to gadżet, który zna każda mama i o ile podczas ślinienia założymy najzwyklejszy to już do jedzenia wymagamy od niego coś więcej. Najlepiej gdyby maluch po posiłku był całkowicie czysty, ale o to nie tak łatwo. Mój Adaś choć dopiero jest na etapie degustacji to potrafi ubrudzić się cały i wtedy myślę, że przydałby się kombinezon z kapturem. Póki co wykorzystujemy nasze śliniaki w zależności od rodzaju posiłku. Najbardziej lubimy oczywiście ten z rękawkami, ale jest za krótki i nie ma rynienki, na która spadałyby resztki jedzenia. Śliniak z misiem jest za sztywny, ale jego zaletą jest to, że wycieramy go na mokro i po kłopocie. Tak więc jakie wymogi powinien spełniać śliniak idealny ?? Musi być długi tak by chronił ubranko przed zabrudzeniem, mieć rękawki ze ściągaczem, powinien być wodoodporny, łatwy w czyszczeniu i nie wymagający prania, z przodu śliniak powinien mieć kieszonkę, do której wpadałoby to co nie trafiło do buzi, a także rozlane napoje, co uchroniłoby spodnie, krzesełko i podłogę przed resztkami i zalaniem, ważna sprawa to łatwe zakładanie i regulowane zapinanie na rzep - niecierpliwe dziecko nie zniesie długiego zakładania, wiązania i już podczas przygotowania do posiłku możemy je zniechęcić. Śliniak spełniający te wymogi poszukiwany :)

11 komentarzy:

  1. dla mnie długi, z kieszonką, wodoodporny i na napę. plus ładny. bez rękawów, bo jako wyznawczyni blw i tak wsadzałam dziecko pod prysznic po jedzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My zaczynamy blw, ale opornie to idzie :) Adaś brzydzi się jedzenia - brokuły są ohydne :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Mój syn wprawdzie ma już prawie dwa lata a ja do tej pory nie znalazłam idealnego śliniaka, dobrze że już przestał być potrzebny :) Zapraszam na mojego bloga http://zakreconyswiatmamy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co nasza przygoda z jedzeniem się zaczyna więc śliniaki są u nas na topie :)

      Usuń
  4. http://happyactivechild.blogspot.com/ zapraszam na moj blog :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Był czas że mój synek większość dnia spędzał w śliniaku, tak ślinę intensywnie toczył :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas raczej często zmieniamy ubranko niż śliniaczek, bo mały go zrywa i denerwuje się :)

      Usuń
  6. A wiesz, ja zakupiłam ostatnio coś takiego, co wyglądem przypomina pelerynkę fryzjerską.Zawiązuje się ja na szyi i doskonale ochrania ubranko.Mój zaczyna wchodzić w ten etap, że ślini się coraz bardziej, zwyczajne śliniaki po kilku minutach ciekną. dobre są te z ceratką w środku.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio po prostu sadzam golaska na krzesełku w jakimkolwiek śliniaku :) To chyba najlepsze rozwiązanie żeby uchronić ubranka :)

      Usuń
  7. A ja wolę te do prania. Jak dla mnie nie musi mieć rynienki ani nie musi być mega długi. Za to powinien mieć dobrze trzymające go na miejscu zapięcie lub wiązanie, powinien być dość szeroki i na tyle długi aby zakrywać choć połowę brzuszka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z biegiem czasu okazuje się, że te do prania są dobre, bo przy dziecku i tak brak czasu więc wrzucam do pralki i po sprawie :) Nie muszę czyścić :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz :)