Strhttp://mama-idealna.blogspot.com/search/label/Dzie%C5%84%20po%20dniuony

piątek, 14 listopada 2014

Czerwona kokardka czyli odczyniamy uroki


Będąc w ciąży zamawiałam wyprawkę przez internet. Jeden ze sklepów jako gratis dodał czerwoną kokardkę :) - taką do przypięcia przy wózku. Leżała sobie ta kokardka i czekała na pierwszy spacer, ale zapomniałam jej przypiąć ... Jednak każdy pytał "gdzie kokardka? on taki ładny, ktoś go zauroczy..." :) No i teraz nie wiem czy to wina ząbkowania czy urok został rzucony, bo małemu zdarza się marudzić... :)
Poszperałam, popytałam i okazuje się, że temat zdejmowania uroków jest dość znany, a sposobów jest wiele.



Oto kilka z nich:
- czerwona kokardka przyczepiona do wózka- przelewanie jajka - wkładamy dziecko do łóżeczka, na słoik kładziemy 2 patyczki (skrzyżowane), pomiędzy nimi wlewamy do słoika białko i mówimy "żebyś spał spokojnie", stawiamy słoik pod łóżeczkiem na 3 dni, jeśli białko wyciąga się w górę to dziecko było zauroczone
- przemycie czoła dziecka wodą z okruszkami chleba i wytarcie lewą stroną spódnicy
- przeciskanie przez nogawkę męskich spodni
- skarpetka na lewą stronę
- oblizanie oczu dziecka i splunięcie we wszystkie strony świata
- odwiedzenie z dzieckiem "szeptuchy"
- wylizanie czoła dziecka- matka zlizuje 3 x czoło i odpluwa na 3 kąty
- matka bierze skrawek swojego ubrania, które znajduje się najbliżej ciała(np. podkoszulek) pluje na niego i nim kreśli na czole dziecka krzyż myśląc o tym, aby urok wrócił do osoby, która go wysłała
- nalewamy do miski wodę i jedno z rodziców trzyma miskę nad dzieckiem w wózku czy kołysce, można zamocować w jakiś sposób również miskę nad dzieckiem. Podgrzewamy wosk i przez obrączkę przelewamy nad dzieckiem wosk. który ma spływać do miski z wodą. Po przelaniu wosku do miski powinien ukształtować się jakiś obraz z wosku, ten obraz to właśnie to czego się dziecko bało i zostało to odpędzone od dziecka. Podczas rytuału dziecko może zacząć płakać ale po jego skończeniu ucichnie.
- bierze się szklankę z wodą i wpuszcza się do niej rozgrzane węgielki z pieca przy tym odmawiając "chwała ojcu" i "zdrowaś mario" 3x. I jak węgielki wyjdą na wierzch tzn. że osoba jest pod działaniem uroku. W tej wodzie z węgielkami macza się palec i kreśli krzyż na głowie urzekniętej osoby.

Znacie jakieś inne sposoby? A może z Was ktoś zdejmował urok? Wierzycie w takie czary?
Mnie takie sposoby nie przekonują, ale czego to ludzie nie wymyślą żeby mieć spokojniejsze dziecko :) Do tego właśnie przeczytałam, że niektórzy zawodowo zajmują się odczynianiem uroków ... Mam nadzieję, że nikomu z Was nie przyszło do głowy płacić za takie rzeczy :)

14 komentarzy:

  1. Ciągle się zastanawiam czy mojemu mojemu bobasowi nie zrobić któregoś z wyżej opisanych sposobów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam ich sporo więc coś wybrać można :)

      Usuń
    2. Na pewno nie zaszkodzi wiec warto spróbować ;)

      Usuń
    3. Potraktuj to jak zabawe, a jeśli przy okazji pomoże ... :P

      Usuń
  2. nie wierzę w takie rzeczy... Znaczy w złorzeczenie wierzę, jeśli ktoś to zrobi celowo, ale nie w przypadkowe uroki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wierzę, ale można niektóre sprawy potraktować z przymrużeniem oka :) No i siła umysłu jest też ważna - jeśli odprawimy rytuał to podświadomie czekamy na lepsze :)

      Usuń
  3. Ja co prawda uroków nie odprawiałam, ale babcia się uparła i czerwona kokardka przy wózku być musiała :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na spacerze mijamy wózki i zwracam uwagę na kokardki, niektóre są megawielkie :) A jaka była Twoja? :)

      Usuń
  4. Głupota ludzka nie zna granic. Najpierw niosą dziecko do chrztu, a później przyczepiają kokardki? A jak zapytasz po co to robią- to sami nie wiedzą przed czym to ma chronić. Na pewno to nie ochroni dziecka przed bezmyślnością rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to stary zwyczaj i przekazywany z pokolenia na pokolenie. Chyba bardziej dla zasady są te kokardki, bo raczej tyle osób wierzących w czary nie mamy w naszym kraju :)

      Usuń
  5. U nas była fabrycznie wszyta czerwona metka w wózku. ;)
    Niby nie wierzę w takie przesądy, ale jak słucham niektórych historii, to coś w tym jednak musi być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może działają na zasadzie placebo :)

      Usuń
  6. U mnie wzbudza tylko uśmiech. Nigdy nie stosowalam takich rzeczy i jak widziałam czerwoną wstążke przy wózku to nie widziałam czy się śmiać czy płakać. To niezwykłe, że takie zabobony wciąż są żywe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak :) - ja o kokardce dowiedziałam się dopiero w ciąży :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz :)