Strhttp://mama-idealna.blogspot.com/search/label/Dzie%C5%84%20po%20dniuony

czwartek, 20 listopada 2014

Poród czyli strach ma wielkie oczy

26 marzec - termin porodu z usg. Wstaję rano i czekam aż się zacznie ...

Jem śniadanie, odpoczywam, robię obiad i szykuję się na wizytę u lekarza prowadzącego.

18.00 - wizyta u lekarza, dostaję skierowanie na wywołanie porodu w razie gdyby nic nie zaczęło się dziać w ciągu tygodnia.

Wracam do domu, jem kolację, biorę prysznic.

21.00 - idę spać, muszę mieć siły gdyby zaczęło się w nocy, bo ja śpioch jestem i nie chciałabym przysypiać rodząc :) Instrukcje dla mojego P przypięte na lodówce, torba do szpitala spakowana, ubranka dla maluszka na wyjście naszykowane leżą w torbie na foteliku samochodowym, mogę rodzić ... :)

0.00 - budzę się, patrzę na zegarek - jest północ, budzę P i mówię, że zaraz mi wody odejdą :), wstaję z łóżka i ... wody odchodzą :D ZACZYNA SIĘ :D

Spokojnie biorę prysznic, potem ubieram się, jednak wody odchodzą na raty. Ogarnia mnie śmiech :) Myślałam, że to będzie moment, że ze strachu będę płakała, a ja się śmieję z odchodzących 4 razy wód :)Za każdym razem biorę prysznic i ubieram się. W końcu wsiadamy do auta i jedziemy do szpitala. Ja śmieję się nadal choć regularne skurcze (co 3minuty) dają mi mocno o sobie znać :)Oddycham głęboko. Będzie dobrze ... :)

1.00 - położna bada mnie, podłącza ktg i oznajmia, że urodzę ... po południu. Wysyła mnie na salę. Leżę, liczę skurcze i gryzę rękę z bólu, nieświadomie stękam. Skurcze regularne co 2 minuty, a ona mi mówi, że mam się tak męczyć jeszcze tyle godzin?? No ok... ale i tak nie usnę, bo boli strasznie, coraz bardziej.

3.40 - w końcu przychodzi po mnie położna i mówi "Proszę zabrać ze sobą telefon i wodę i przyjść na salę porodową, bo takim stękaniem obudzi pani inne ciężarne" :) Wstaję i stop, skurcz - "Dlaczego pani nie idzie?" - "Bo mam skurcz i mnie boli". Położna kiwa głową i idzie dalej nie czekając na mnie. W końcu dotarłam na salę porodową, kładę się na łóżku, a położna leniwie podłącza ktg i robi badanie, słyszę wystraszone "Proszę zadzwonić po męża, 10cm rozwarcia, pani rodzi!" :D Ooo ...

4.00 No to ominęła mnie kąpiel z bąbelkami, skakanie na piłce, gaz, lewatywa ... nawet siusiu nie zrobiłam, mam rodzić w tym momencie. Jakoś inaczej to sobie wyobrażałam, ale ok :) Rodzę :) Parcie, parcie, parcie i co się okazuje? Nie umiem przeć :) - 8 spotkań w szkole rodzenia, ciągły trening w domu, a ja się pompuję zamiast przeć, chyba zaraz mi oczy wyjdą! :) P trzyma rękę pod moją głową i mi pomaga, motywuje i przypomina co mówiła położna ze szkoły rodzenia ... Nic to nie daje, nie słucham nikogo a czarna czuprynka już wystaje :) Lekarz w dobrym humorze jak na tą godzinę śmieje się i zachęca P żeby zajrzał i zobaczył jak maluch wychodzi :) "Zakładamy cewnik" - oznajmia położna, a ja co? - "Nie zgadzam się" i tak kilka razy. Ciągnę raz po raz gaz, już mi się oczy zamykają i nic mi się nie chce, chyba za dużo gazu :) W końcu mój P mówi żeby mnie nie słuchać tylko cewnikować. Nawet nie czuję tego momentu za to jest ulga. No i kilka minut i zaczyna się akcja.

5.35 Łóżko złożone, nogi podciągnięte, parcie kilka razy i Adaś jest na świecie :) P przecina pępowinę, dostaję małego na brzuch. Łożysko wychodzi bez problemu. Teraz szybkie ważenie i mierzenie i mogę cieszyć się najwspanialszym maleństwem na świecie, przytulam go do piersi i karmię :)



Dlaczego tyle uśmieszków? Bo poród to nic strasznego :)
Czy boli? Oczywiście, że tak, ale to nie jest ból nie do wytrzymania. Pomyśl, że tyle kobiet urodziło przed Tobą i dały radę więc i Ty sobie poradzisz :)
Poród to wspaniała chwila, którą warto przeżyć we dwoje dlatego zachęcam do porodów rodzinnych :)

17 komentarzy:

  1. Piękne wspomnienia ! ja rodziłam przez cc i także mogę powiedzieć ,że to nic strasznego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że dzidziuś zdrowy :)

      Usuń
  2. Nic tylko pozazdrościć takich wspomnień i tempa porodu. U mnie to trwało 12 długich godzin. Personel był niemiły. A 2 godz po porodzie dostałam silnego krwotoku. Dlatego teraz boję się drugiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję, mam nadzieję, że za drugim razem też mi się tak uda :)

      Usuń
  3. Cieszę się, że relacja porodowa jest w oddźwięku pozytywnym, bo ostatnio naczytałam się tych strasznych i zaczęłam powoli panikować :-) Mam nadzieję, że mój poród też będzie taki "hop-siup" i nasze maleństwo będzie już z nami :-) oby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam o moim porodzie właśnie po to żeby pokazać, że można urodzić w ciągu 1,5 godziny. Mi udałoby się w 5minut gdybym miała cewnik od razu :)

      Usuń
  4. Ja również uważam, że poród to nic strasznego... niestety bardzo wiele kobiet po prostu źle do tego podchodzi... ze strachem - CAŁKOWICIE NIEPOTRZEBNIE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać, bo i tak trzeba urodzić :) Lepiej iść rodzić z pozytywnym nastawieniem :)

      Usuń
  5. jejku... gdybym miała możliwość pewnie bym rodziła naturalnie... niestety nie było mi dane :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez moment groziła mi cesarka i bardzo się tego bałam, może dlatego, że jestem już po operacjach i nie mam jakiś miłych wspomnień.

      Usuń
  6. Miło czytać takie piękne wspomnienie porodu :) pamiętam jak czekałam na odejście wód płodowych, strasznie mnie to ciekawiło, ale niestety nie mogłam przekonać się na własnej skórze 'jak to jest' :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem podobnego zdania co Ty, poród to nie tragedia i można go dobrze wspominać. Mój trwał zaledwie 3 godziny i 15 minut o pierwszego skurczu do porodu. Co prawda z drobnymi problemami ale wszystko dobrze się skończyło.
    Ciesze się, że tak pozytywnie odbierasz swój poród. Gratuluję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście poród to dla mnie pozytywne przeżycie :) Bardziej bałabym się wyrwać zęba na żywca :P Do mnie dotarło, że rodzę o 4.00 jak już wszyscy się zeszli :) Tak więc poród dla mnie trwał 1,5h :)

      Usuń
  8. Dobrze, że tak szybko urodziłaś. Ja rodziłam ponad 16 godzin i tylko cieszę się ze szczęśliwego zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że w końcu się udało :) O reszcie się i tak zapomina :)

      Usuń
  9. Pamiętam swój poród... to były najdłuższe godziny w moim życiu, ale byłam bardzo szczęśliwa. Wszystkim przyszłym mamą polecam zastanowienie się nad indywidualną opieką okołoporodową - sama z niej skorzystałam i nie żałuję, bo wiem, jak trudno jest dość do siebie po porodzie.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz komentarz :)